W dniu dzisiejszym nareszcie zakupiłem na ryneczku w Segerea śliczne i ekologiczne sandały zrobione ze zużytych opon samochodowych. Ten typowo afrykański koncept obuwniczy jest szczególnie popularny wśród Masajów (choć ostatnio widziałem, że nowym krzykiem mody są wśród nich białe sandałki, wyglądające na ortopedyczne), ale nie gardzą nim też inni mieszkańcy Dar es Salaam. Niektórzy kierowcy szkolnych autobusów i ich pomocnicy noszą katambuga (nazwa owego produktu w suahili).
Gdy zobaczyłem je po raz pierwszy, wiedziałem, że właśnie taką pamiątkę chcę przywieźć z Afryki. Nie jakąś rytualną maskę, skórę czegoś co biega po sawannie, nic z tych rzeczy, tylko właśnie unikalny produkt afrykańskiego rękodzielnictwa. Oto jak doszło do zakupu tych przepięknych, czarnych klapeczek.
Pewnego dnia do Segerea w końcu zawitał obwoźny sprzedawca tego niepowtarzalnego obuwia. Oczywiście mojego rozmiaru (48-50) nie miał, ale powiedział, że zrobi na mnie na następny dzień. Oczywiście nie zrobił i powiedział „come tomorrow”. Przy okazji zakupów na rynku zajrzałem do niego dziś i pośród leżących na skraju ulicy sandałków nie zobaczyłem żadnych odpowiednio gigantycznych. Okazało się, że w hurtowni nie było gumy i nie mógł zrobić. Albo to jakaś idiotyczna wymówka (najprawdopodobniej tak) albo wytwarzanie katambuga to faktycznie przemysł pochłaniający wszystkie zużyte opony w mieście, skupowane od punktów wymiany przez jakieś hurtownie, następnie dalej odsprzedawane indywidualnym wytwórcom. „no dobra – myślę sobie – przecież i tak nie będę ich nosił”. Nie zdradzę moich wojskowych, pustynnych ‘glanów’ (lekkich, przewiewnych, bezpiecznych, wygodnych) dla jakichś japonek ze starej opony! Co najwyżej wezmę je pod prysznic albo będę w nich chodzić po oceanie, do tego nadają się idealnie: gruba podeszwa ochroni przed jeżowcami i nie tylko. Wybieram więc największe i mówię: „Wezmę te, ale za 2000 [cena rynkowa 3000], bo miałeś mi zrobić na miarę i nie zrobiłeś, a w za małych sandałach nigdzie nie pójdę”. On na to: „Przecież nie będziesz w nich chodził po ulicy [jaki domyślny!] daj 2500”. Nie chciało mi się dłużej targować dla sportu, poza tym… namęczył się facet strugając te klapki, więc 5 złotych należy mu się za trud dłubania w grubych, ciężkich oponach .
Szkoda, że szczytem ekologii w Dar i, jak sądzę, w całym kraju, są katambuga. Tony plastiku i złomu zalewają kraj i miasto, a po kolejnych wycieczkach przekonałem się, że Segerea to jedna z czystszych dzielnic. Gdyby tylko Tanzańczycy byli tak samo kreatywni w wymyślaniu sposobów na pozbycie się pozostałych odpadów…
to nie ślady ciężarówki...



0 komentarze:
Prześlij komentarz