wtorek, 29 września 2009

Segerea nocą

W końcu przenieśliśmy się do naszego małego, białego domku. Teraz jesteśmy sami pod jednym dachem, na 40-50 metrach kwadratowych, odgrodzeni od świata kratami, popijając colę z tanzańską brandy, wsłuchujemy się w noc. Jest 20.40, za oknem egipskie ciemności, a wokół domku, jak księżyc dookoła ziemi, krąży Masaj, nasz strażnik. Uzbrojony w kij, ubrany w tradycyjny kocyk i dżinsy, czujnie nasłuchuje i wypatruje, a my wierzymy, że nie zaśnie. A nawet jeśli zaśnie, to że się obudzi, jak coś złego się będzie działo.

A zdarzyć się może wiele. Afrykańska noc zapada nagle i jest niebezpieczna, a karzące ramię samosądnej sprawiedliwości oraz tanzańska policja nocą nie funkcjonują. Jeden z franciszkańskich misjonarzy z niedalekiego miasta opowiadał o zbrojnym napadzie miejscowych na zakon. Policjant przyjmujący zgłoszenie powiedział, że przyjadą z odsieczą, jeśli… ktoś po nich przyjedzie. Dlatego domu kustodialnego pilnuje ochroniarz z długą bronią, a nas ochroniarz Masaj z kijem. Uzbrojenie wprost proporcjonalne do wielkości budynku i wartości tego, co znajduje się wewnątrz.

Gęstą czerń nocy przenikają tylko dźwięki, które niosą się daleko przez uśpione miasto i brzmią niezwykle wyraźnie. Do snu kołyszą nas cykady. Hipnotyczny rytm ich pogaduszek jest jak tykanie zegara, które niektórym nie daje spać, dla innych wręcz przeciwnie: jest najlepszym lekiem na bezsenność. Od czasu do czasu coś w oddali zaskrzeczy, zaśpiewa, czasem ładnie, a czasem jak zardzewiała huśtawka, w ciszy afrykańskiej nocy wydaje się być tuż za oknem. Do chóru nocnych odgłosów dołącza imam. Meczet to pierwsza i ostatnia świątynia, która daje o sobie znać. Godzinę -dwie przed pierwszą mszą w świątyni Katolików, długo po ucichnięciu walecznych pohukiwań Świadków Jehowy, minaret śle w ciemność swoje proroctwa. Niektóre przerywają sen, inne się weń zręcznie wplatają, przywołując Allaha na świadka naszych snów… z bogiem Muzułmanów rozmawia koreańska lodówka marki Daewo, z głośnym stękaniem chłodząca nasze napoje, a kroki Masaja za oknem odmierzają sekundy do końca świata.

0 komentarze: